30-05-2025 eKurier | Kurier Plus
Kilka słów o Stoczni Jachtowej im. Leonida Teligi

Nad Odrą wciąż czuć zapach oceanu

Nad Odrą wciąż czuć zapach oceanu
Hala, którą opisał tak sugestywnie inżynier Władysław Bożek, technolog w Morskiej Stoczni Jachtowej im. L. Teligi Fot. Karol CIEPLIŃSKI

Karol CIEPLIŃSKI

Na widok pięknych drewnianych jachtów typu Vega niejednemu żeglarzowi kręci się łezka w oku. Nie produkuje się teraz takich jachtów, a jeśli już, to tylko na zamówienie, pojedyncze sztuki. Między innymi Vegi to do dziś pływające świadectwa świetności nieistniejącej już Morskiej Stoczni Jachtowej im. Leonida Teligi w Szczecinie. Myliłby się jednak ten, który uważa, że po upadku stoczni na początku lat dziewięćdziesiątych, na terenie przy ul. Światowida 6 nie buduje się już jachtów.

Najpierw był warsztat

Morska Stocznia Jachtowa nie od razu była „morska" i nie od początku „jachtowa", a nawet nie nazywała się stocznią. Najpierw były to Warsztaty Szkutnicze. Powstały one tuż po wojnie w Nowym Warpnie, skąd w 1947 roku przeniesione zostały do Szczecina i zlokalizowane przy ul. Światowida na Golęcinie. Warunki pracy prymitywne. Pomieszczenia w barakach. Pracę utrudniało nieuregulowane nabrzeże zalewane często wodami Odry. Przedmiotem działalności tej stoczni były remonty i konserwacja sprzętu rybackiego, a także nielicznego jeszcze wówczas sprzętu sportowego. W roku 1950 warsztaty zmieniają nazwę na Stocznię Jachtową i przenoszą się w nowe miejsce przy tej samej ulicy, na teren dawnej Ostseewerft. Rozpoczyna się budowa łodzi sportowych, szalup ratunkowych i szkoleniowych oraz produkcja kajaków. Od tego czasu trwa rozbudowa zakładu.

Trochę historii

Historia Szczecińskiej Stoczni Jachtowej im. Leonida Teligi sięga pierwszych lat powojennych. Jednak w

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 30-05-2025



Image
Po drugiej stronie portowego basenu znajduje się zakład szkutniczy Piotra Biernata. Fot. Karol CIEPLIŃSKI
Image
Krzysztof Wosiek i Mariusz Grzelaczyk obok „Scorpeny II”, znanej z licznych trofeów, które zdobyła na regatach Fot. Karol CIEPLIŃSKI
Image
Basen stoczni dziś wykorzystywany jest jako mała przystań. Fot. Karol CIEPLIŃSKI