30-05-2025 eKurier | Kurier Plus
Danuta i Dariusz Kamińscy ponad 40 lat w Pleciudze
Szczecin połączył ich na scenie i w życiu
Szczecin połączył ich na scenie i w życiu
Kojarzeni są przede wszystkim ze szczecińskim Teatrem Lalek „Pleciuga". Danuta i Dariusz Kamińscy to jednak wszechstronni artyści sceniczni. Oklaskiwani nie tylko na szczecińskich scenach. Tworzyli także spektakle w słynącej z niepowtarzalnej atmosfery Piwnicy przy Krypcie. Nie kryją, że obecny sezon teatralny jest ich ostatnim, po ponad 40 latach, na szczecińskiej scenie Pleciugi.
Oboje nagrodzeni statuetkami „Bursztynowy Pierścień" dla najlepszych aktorów w Zachodniopomorskim Konkursie Teatralnym. Doceniani także wielokrotnie w krajowych konkursach i festiwalach teatralnych za kreacje znakomitych ról w spektaklach. Jako artyści sceniczni uhonorowani zostali brązowymi Medalami Zasłużony Kulturze - Gloria Artis. Przyznają, że lubią i cenią sobie wspólną pracę artystyczną, choć nie tylko jako aktorzy. Także wtedy, kiedy on reżyseruje, a ona jest asystentem reżysera.
- Dla mnie to zrządzenie losu, że wiele spektakli zrobiliśmy razem - przyznaje Danuta Kamińska. - Nawet przy różnicy zdań, dotyczących różnych rozwiązań i sposobu gry, zawsze ostatecznie dochodziliśmy do kompromisu.
Dariusz Kamiński przyznaje, że ze wspólnej pracy z żoną ma wiele znakomitych wspomnień.
Oboje zaś nie kryją, że ich związek zaczął się od przyjaźni, co - jak podkreślają - jest fundamentem każdego udanego małżeństwa. Od lat tworzą dobraną parę i mimo że tak różnią się temperamentem, nawzajem cenią swą potrzebę twórczego wyrazu. Dariusz od zawsze pisze scenariusze, teksty i tworzy piosenki, komponuje muzykę. Część tych utworów można było nie raz usłyszeć w teatrze. Danuta natomiast obdarzona ponadto talentem muzycznym i plastycznym, spełnia się graficznie tworząc niezwykłe obrazy. Niedawno w holu Teatru Lalek „Pleciuga" zorganizowana została wystawa jej prac „Portret nierzeczywisty".
Kiedy w rozmowie Danuta przyznaje, że podziwia męża jako reżysera, aktora i twórcę, on zaraz obraca jej słowa w żart. Ona jednak przyznaje: - Z uwagą słuchałam i słucham opinii Darka, które zawsze były dla mnie cennymi wskazówkami.
- Kierujemy się zasadą: prywatne sprawy pozostają w domu, na scenie jesteśmy profesjonalni. Nasz staż małżeński powinien się więc liczyć podwójnie - śmieją się i zaraz dodają: - Uważamy to za wielkie zrządzenie losu, że możemy dzielić swoje zawodowe życie. Na pewno łatwiej jest się zrozumieć, kiedy zna się specyfikę zawodu.
Jak to się zaczęło?
Do Szczecina przyjechali w 1981 roku wprost z Wyższej Szkoły Teatralnej w Białymstoku, gdzie właśnie kończyli studia aktorskie na Wydziale Lalkarskim. Przybyli razem z grupą przyjaciół ze studiów - szóstką utalentowanych i entuzjastycznie nastawionych do pracy młodych ludzi. Tu znaleźli miejsce do życia i artystycznego wyrazu.
- Nasza dwójka była trochę takim supportem - wspomina Danuta Kamińska. - Ówczesny dyrektor Włodzimierz Dobromilski potrzebował pary aktorów, a że my byliśmy z Darkiem na czwartym roku studiów, przyjęliśmy propozycję zrobienia dyplomów w Szczecinie. Pozostała część grupy dołączyła do nas po roku.
Pierwsze miesiące w Szczecinie wspominają jako dość… nietypowe. Na początku zamieszkali w teatrze przy ul. Kaszubskiej. Pani Danucie podobało się to miejsce, lecz jedynie za dnia, gdyż w nocy robiło się tam dość mrocznie, zwłaszcza na wiodących do łazienki, krętych korytarzach teatru. Kolejnym etapem w ich życiu było mieszkanie w kamienicy z dzieloną wspólne z innymi lokatorami kuchnią i łazienką. - Jak wytrzymaliśmy ten pierwszy rok w Szczecinie,
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 30-05-2025